Koniec marzeń o mistrzostwie województwa.
Z bardzo ciężkim sercem przychodzi mi opisać wydarzenia z ostatniego dnia stycznia 2008 roku. Ale należy się z tym zmierzyć.
Nasza reprezentacja zakwalifikowała się na zawody regionalne w Iławie awansując z drugiej pozycji w turnieju w Braniewie. Regulamin wyrównywał szanse nakazując czterem zespołom rozegranie spotkań systemem „każdy z każdym”. Była więc szansa na pokonanie naszego miejskiego rywala – IV LO.
Los zadecydował o kolejności spotkań i tak jako pierwszego rywala mieliśmy Zespół Szkół Rolniczych z Ostródy. Przed laty, w latach 2001 i 2002 potykaliśmy się z tą szkołą. Bilans naszych spotkań był dotychczas remisowy.
Do tego spotkania przystąpiliśmy w składzie: Rafał Kleczkowski, Wojciech Więckiewicz, Maciej Jażdżewski, Patryk Sawicki, Maciej Kwidzyński, Tomasz Niemiec i Kamil Matwiejczuk. Mecz rozpoczęliśmy bardzo wyrównaną grą. Od początku świetnie zaczął Tomasz Niemiec iPatryk Sawicki zatrzymując ataki rywali. Nasz podstawowy atakujący (Tomasz Niemiec) świetnie wywiązywał się z roli kończącego akcje i w pierwszym secie zdobył 10 punktów, z czego 8 w ataku i 2 w bloku. Zabrakło mu jednak wsparcia wśród kolegów. Rafał Kleczkowski robił co mógł, jednak z nieprecyzyjnie dogranych piłek wielokrotnie wyboru wielkiego nie miał, ograniczając się do wystawy a nie rozegrania akcji. Mnożyły się błędy serwisowe, których popełniliśmy w secie otwarcia aż 5!!! Przeciwnicy również oddawali nam punkty własnymi błędami – 7 punktów!!! Jednak nie umieliśmy wykorzystać szansy. Bardzo nieudany set zaliczył Wojciech Więckiewicz, który zaliczył aż 9 błędów w secie. Jednocześnie to on był drugim punktującym zawodnikiem w tym secie. Zaliczył 2 pkt. z ataku, Tyle samo co Patryk Sawicki w bloku. Nasze akcje w ataku były nieskuteczne a przeciwnicy nie mogąc przebić się przez nasz blok znaleźli metodę kiwania piłki. Tym sposobem w pierwszym secie punktowali aż 7 razy!!!. Korzyści nie przyniosły zmiany na pozycji rozgrywającego (Wojciech Sagatowski) oraz próba poprawy gry w obronie przez Wojciecha Borkowskiego. Przegraliśmy ten dziwny set 21:25 i w złych humorach zaczynaliśmy drugą partię. Tutaj schody były od samego początku. Nadal w ataku brylował Tomasz Niemiec, który w tym secie zdobył 5 punktów. Niepewność w odbiorze nadal utrudniała grę rozgrywającemu (Wojciech Sagatowski), który mógł liczyć jedynie na Tomasza Niemca w ataku. Konsekwencją tego była obrona przeciwnika ustawiana pod naszego atakującego a potem dobijanie nas kiwkami. Mimo korekty ustawień w naszej grze obronnej nadal mnóstwo szczęścia mieli przeciwnicy. Trzeba również przyznać, że nasza reakcja spotkała się z ich kontrreakcją. Kilkukrotnie zmienili sposób mijania bloku korzystając z naszego przygotowania do kiwki. Zagrali znacznie bardziej dojrzałą siatkówkę wybijając nam z głowy myśl o naszej dobrej formie. Nasz nastrój chwilowo poprawił Tomasz Niemiecblokując najefektowniej atakującego gracza z Ostródy tak, że tamten był wręczznokautowany. Jednak nokaut sprawili nam rywale zmiatając nas 25-14. Klęska.
Łatwo mi się teraz to opisuje, gdy klatka po klatce obejrzałem to spotkanie zapisane na dvd dzięki Tomkowi Niemcowi, jednak w czasie spotkania wiele z tych obserwacji jest zaburzonych emocjami. Chłopaki jestem z Wami i pamiętajcie, co nas nie zabije to nas wzmocni. To tak samo Wasza porażka jak i moja….
Po klęsce należało się podnieść, gdyż nie eliminowała nas ona z dalszej gry. Przed nami mecz z IV LO, który w przypadku wygranej dawał nam szansę na 2 miejsce. To spotkanie miało zupełnie inny przebieg. Nadal obowiązuje prawo DERBY i BIJ MISTRZA! I tak też było na boisku. Walka punkt za punkt przez cały mecz do którego przystąpiliśmy tą samą szóstką co w poprzedniej grze. W naszej drużynie zawodził jednak odbiór. Niepewnie grał Kamil Matwiejczuk mocno poturbowany w spotkaniu z Ostródą. Konsekwencją niedokładnego odbioru jest niemożliwość gry kombinacyjnej, co z kolei pozwala przeciwnikowi na znacznie spokojniejsze ustawienie obrony. Dlatego też najlepiej punktującemu Tomaszowi Niemcowi brakowało już skuteczności. Po drugiej stronie siatki stał wszak bardzo doświadczony zespół.
Mimo koncentracji i ogromnych starań przegraliśmy pierwszego seta 23-25. Mamy chwilami kłopot z komunikacją między zawodnikami a przecież przy tak wyrównanej walce to pojedyncze akcje decydują o końcowych laurach. W drugiej odsłonie nadal brakowało nam skuteczności. Ustawiamy poprawnie blok, jednak poprawić musimy współpracę na linii blok-obrona. Wielokrotnie wygrywamy pojedynki na siatce jeden na jeden (szczególnie P.Sawicki), prawidłowo stawiamy podwójne zastawienie ale piłka nieszczęśliwie obijana o ramiona graczy ląduje w przysłowiowym kosmosie. Przegraliśmy drugiego seta do 21 i skończyły się nasze marzenia o karierze w województwie…
To duży cios a jednocześnie może pstryczek w nos za nadmierną wiarę w siebie…
Pozostała nam walka o honor, mecz z gospodarzami Zespołem Szkół Mechanicznych z Iławy. Na boisku znaczne zmiany. Rozgrywającym został Wojciech Sagatowski, libero Arkadiusz Obszański a na przyjęciu Wojciech Borkowski. Zaczęliśmy koncertowo otwierając oczy ze zdumienia. Jak tak grająca drużyna mogła zaliczyć dwie porażki. Puściły już emocje związane z grą o awans i wychodziło wszystko. „Rysiu” rozpylał aż miło a skrzydłowi i środkowi robili co chcieli na siatce. Libero dogrywał niemożliwe piłki i przeciwnikom pomału opadały skrzydła. Potem jednak pojaw la się dramatyczna prawidłowość. Rywale grali akcje do jednej strefy-swojego lewego skrzydła. Raz za razem nie potrafiliśmy zatrzymać piłki w powietrzu i nasza przewaga znikała w oczach. Od przewagi 14-8 nagle 16-16. Prawie w jednym ustawieniu. Nasz atak w siatkę, aut lub blok a rywalom wszystko. Nie zmieniło nic, że wiedzieliśmy skąd będą atakować. Profesorski obijanie bloku i to nam miny zrzedły. Przegraliśmy wygranego seta do 22 a w drugim nawet dramatyczna próba wprowadzeniaRafała Kleczkowskiego jako przyjmującego z atakiem nie przyniosła skutku. Stale lewy atak Iławy skuteczny. Szału można było dostać. Proszę wybaczyć porównanie ale blok obijają najlepsi, np. Stephen Antigua. Szkoda, że Francuz dziś z nami nie zagrał… Chwilę oddechu Tomaszowi Niemcowi dał Jarosław Szmigielski jednak było już po sprawie. Kolejna przegrana partia-19-25.
Teraz czas na spokojną analizę i przygotowanie do miejskiego finału, w którym zmierzymy się z odwiecznymi rywalami. ZESPÓŁ SZKÓŁ MECHANICZNYCH I IV LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE. Spodziewamy się gry w ciągu najbliższych 2 tygodni.
CO NAS NIE ZABIJE, NIECH NAS WZMOCNI !
Nadal z Wami Adam(s)iata®






